niedziela, 29 marca 2009

Leniwa niedziela

Stało się dokładnie to, co przewidziałam. Wszystko mnie boli po tej wczorajszej ekskursji. No ale warto trochę pocierpieć, bo widoki były przepiękne. Koncert chóru - doskonały! Zrobił na mnie ogromne wrażenie. I jeszcze do tego Katedra. Bardzo mi się podobało.

A dziś zmusiłam się do wstania z łóżka. Zmiana czasu spowodowała, ze nagle okazało się, iż jest o godzinę później niż myślałam przekonując siebie, ze jeszcze z pół godziny mogę poleżeć. Nie, abym miała na dziś jakiś napięty plan. W sumie, nie mam go w ogóle, co mnie bardzo cieszy. Byłam na spacerze, w bibliotece. O! Biblioteka publiczna to tutaj bardzo popularne miejsce. Dziś była pełna - mnóstwo ludzi, całe rodziny, czytają, grają, wypożyczają książki i filmy, piją kawę czytając gazety. Bardzo przyjazne miejsce, jak różne od warszawskich bibliotek publicznych (a już na pewno od tej na Koszykowej). Centrum miasta puste.
Teraz czekam aż pralka wypierze, a suszarka wysuszy. W tym czasie zaparzyłam sobie kawę i całe mieszkanie wypełnił aromat pysznej kawy (jak to dobrze, że mieszkanie jest wyposażone w ekspres;). Kawa jest tutaj bardzo popularnym napojem. Nie taka bardzo mocna, ale zawsze czarna. Norwegowie piją ją w zasadzie cały dzień. Myślałam, aby trochę dziś popracować, ale udziela mi się tutejszy styl pracy. Jest niedziela, a niedziela jest dniem odpoczynku. Mogę popracować jutro, jak będę w pracy. Oddam się więc dzisiaj błogiemu lenistwu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz