To taki pierwszy mój wyjazd - taki długi. Oczywiście bardzo się cieszę, jestem podekscytowana. Ale też się boję - jak tam będzie? Przypominam sobie stereotypy o zamkniętych w sobie Norwegach, niechętnych do nawiązywania kontaktów. Jednak najbardziej przeraża mnie to, co zawsze - pakowanie. Wiem, że niezależnie od tego, na jak długo się wyjeżdża, pakuje się w zasadzie te same rzeczy. Krótkie wyjazdy są pod tym względem najgorsze. Jadę na 2-3 dni, a pakuję się jak co najmniej na tydzień. W tym sensie wyjazd długi wydaje się łatwiejszy do ogarnięcia. Zastanawiam się nad przerzuceniem zawartości szafy (w jej zimowej części) prosto do walizki.
Miałam nawet plan, aby zrobić szczegółową listę rzeczy, które muszę ze sobą zabrać. I nawet ją zrobiłam. Jednak, jak zazwyczaj, wcisnęłam ją gdzieś między papiery i teraz nie mogę jej odnaleźć. Może jutro rano okaże się, że leży na komodzie labo na półce. Wiem więc, że muszę zabrać ciepłe ubrania, trochę ubrań lżejszych, różne buty. I książki!! Ale jak ja mam dziś, w tej chwili zdecydować, które z nich będą mi potrzebne!?
I jak mam się spakować na półtora miesiąca (jak dobrze, że w kwietniu wypada Wielkanoc i będę mogła przyjechać do domu;) w jedną walizkę, która nie może ważyć więcej niż 20kg?? Nawet jeśli ta walizka wygląda tak:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz